Aktualności
Do pobrania
Czytelnia
Wyniki sondaży
Archiwum
Linki
Mapa strony
Klauzule RODO

 

-----------------------
TOLLE ET LEGE
Książki warte Twojego czasu
http://www.tolle.pl
------------------------

 

Warszawa skrzywdziła dzieci - Dorota Frontczak
Stolica jak skała. Piątka dzieci odebranych z rodzinnego domu dziecka Izabeli i Dariusza Betów jest od środy u nowych opiekunów. Trzy tygodnie temu urzędnicy zmienili bieg ich życia. Tej historii "Gazeta" towarzyszyła od początku i od początku walczyliśmy o dobro dzieci. Przegraliśmy.

http://www.gazetawyborcza.pl/1,81844,4784970.html

 Stolica jak skała. Piątka dzieci odebranych z rodzinnego domu dziecka Izabeli i Dariusza Betów jest od środy u nowych opiekunów. Trzy tygodnie temu urzędnicy zmienili bieg ich życia. Tej historii "Gazeta" towarzyszyła od początku i od początku walczyliśmy o dobro dzieci. Przegraliśmy.

Piątek 30 listopada

Dziewiąta rano, rodzinny dom dziecka, duże mieszkanie w centrum Warszawy. Urzędniczki wręczają dyrektorce Izie Becie wymówienie. Przyczyna: "utrata zaufania". Każą spakować rzeczy pięciorga rodzeństwa, które mieszka z Betami od lipca. W tym czasie Anna Arciuch - opiekunka prawna i wychowawczyni z państwowego domu dziecka, gdzie dzieci były, zanim trafiły do Betów - zabiera je ze szkół (trwa właśnie andrzejkowa dyskoteka) i wywozi na "wczasy". Z relacji nauczycieli: dzieci są w szoku, pytają, czy "ciocia" i "wujek" o tym wiedzą i czy nie zostaną rozdzielone.

Psycholog Teresa Jadczak-Szumiło, która diagnozowała u dzieci alkoholowy zespół płodowy: - Dzieci mają z Betami kontakt od dwóch lat, zanim zamieszkali razem, byli tzw. rodziną zaprzyjaźnioną. Nawiązały więź, która została teraz zerwana. Już raz przeszły podobny dramat, gdy zostały siłą zabrane od matki alkoholiczki. Boję się, że przestaną ufać dorosłym.

Dodaje: - Widziałam te dzieci rok temu, jeszcze w domu dziecka i dwa miesiące temu. Bardzo się zmieniły. Najstarszy chłopiec, który kulił się od każdego szmeru i nie nawiązywał kontaktu, zaczął rozmawiać, uprawia sport. Siedmiolatka, która wcześniej
ciągle płakała, uspokoiła się. Ta mozolna praca poszła właśnie na marne!

Poniedziałek 3 grudnia

Była minister pracy i polityki społecznej Joanna Kluzik-Rostkowska apeluje w "Gazecie" do prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz o zmianę decyzji. "Nie chcę wnikać w spór między rodzicami zastępczymi a miastem. Jeśli jednak bezpieczeństwo dzieci nie było zagrożone, to tylko skrajna głupota, okrucieństwo czy bezmyślność mogły podsunąć urzędnikom taki scenariusz. Świat tym dzieciakom zawalił się po raz kolejny, bo dorośli postanowili udowodnić, kto jest silniejszy".

Konferencja ratusza. Urzędnicy podkreślają, że nie mają zastrzeżeń do metod wychowawczych Betów, ale zarzucają im utrudnianie kontaktów dzieci z opiekunem prawnym. Teresa Sierawska z Biura Polityki Społecznej: - Współpraca się nie układała. Betowie usiłowali zdobyć jak najwięcej pieniędzy na prowadzenie domu.

Wiceprezydent Włodzimierz Paszyński: - Rodzinny dom dziecka jest ideą pedagogiczną, nie biznesową.

Według Betów to miasto łamie prawo, np. każe im podpisywać budżet in blanco. Odpierają zarzuty o utrudnianie kontaktów. - Urzędniczek i pani Arciuch nie wpuściłem raz. Przyszły bez uprzedzenia, kiedy dzieci nie było w domu - mówi Dariusz.

Piątek 7 grudnia

Na prośbę działaczy trzech organizacji pozarządowych urzędnicy spotykają się z nimi i z Betami. "O oddaniu dzieci nie ma mowy".

Betowie składają do sądu wniosek o ustanowienie ich rodziną zastępczą (inna forma opieki: mniej pieniędzy z budżetu, ale i mniej kontroli). Sąd czeka na opinię od ratusza.

Poniedziałek 10 grudnia

Izabela Beta, Paszyński, Kluzik-Rostkowska w radiu TOK FM. Czy były zastrzeżenia do metod wychowawczych Betów? Paszyński: - Są wątpliwości, np. dlaczego wysłali od razu trzylatka do przedszkola.

Krytykowany za sposób odebrania dzieci niecierpliwi się: - Nie zasłaniajmy się zawsze tym dobrem dziecka.

Kluzik-Rostkowska: - Porwaliście dzieci ze szkoły, bo chcieliście uniknąć "scen", które świadczyłyby o tym, że dzieci są z opiekunami związane.

Czwartek 13 grudnia

Rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska spotyka się z Betami i przedstawicielami miasta. Prosi prezydent Warszawy, by zajęła się sprawą. "Jestem zaniepokojona gwałtownym zerwaniem kontaktów państwa Betów z dziećmi. Dobro dzieci zostało zagrożone".

O wyjaśnienia prosi też przewodniczący sejmowej komisji polityki społecznej Sławomir Piechota z PO. Niepokoi go, że odebranie dzieci stworzy złą aurę wokół rodzinnych domów dziecka, których i tak jest za mało.

Fundacja Ernst & Young zbiera podpisy pod listem otwartym do prezydent Gronkiewicz-Waltz. Podpisało go już 260 osób.


Wtorek 18 grudnia

Zaniepokojona sytuacją dzieci prokuratora okręgowa przesłuchuje Izabelę Betę, Annę Arciuch i dyr. Warszawskiego Centrum Pomocy Rodzinie, Jolantę Sobczak. Uznaje, że dzieci odebrano zgodnie z prawem, ocenia, że ich sytuacja jest dobra.

Środa 19 grudnia

Rodzeństwo wprowadza się do nowych opiekunów. - To pedagodzy, mają doświadczenie w pomocy społecznej, pracowali z rodzinami z marginesu - mówi Jolanta Sobczak. - Dzieci mają z nimi dobry kontakt, są otwarte. Czy spotkają się jeszcze z Betami? O tym zadecydują nowi opiekunowie.

 


Dodaj komentarz, wszystkich (0):

 

 

Jesteś gościem na naszej stronie, aktualnie gości online 


Pozycjonowanie tej strony zapewnia Top Solutions.


Mapa strony