Aktualności
Do pobrania
Czytelnia
Wyniki sondaży
Archiwum
Linki
Mapa strony
Klauzule RODO

 

-----------------------
TOLLE ET LEGE
Książki warte Twojego czasu
http://www.tolle.pl
------------------------

 

POMAGAJ Z NAMI Kwiecień 2007


==========================================

 

POMAGAJ Z NAMI

 

Kwiecień   2007
==========================================

Wydawca i Redaktor Naczelny: Zdzisław Brewiński prezes
Zarządu - Fundacja Rodzinnej Opieki Zastępczej JA I MÓJ DOM


* Wszystko to, co zrobimy dla dobra rodziny przyjmującej dziecko, będzie dobrem dla niego samego...*


Odwiedź nasza witrynę: http://www.ja-i-moj-dom.jasky.pl


-------------------------------------------------------------------------------
Szczegółowe informacje na temat prenumeraty na dole strony!

--------------------------------------------------------------------------------

 W tym numerze:

 

1.        Wiadomość od wydawcy

2.        Misja Stowarzyszenia Zastępczego Rodzicielstwa

3.        Oferta Miesiąca

4.        Miłość nigdy nie ustaje...

5.        Cytat Miesiąca

---------------------------------------------------------------------------

Drodzy Czytelnicy,

 

w rocznicę przejścia Jana Pawła II do „Domu Ojca”

oraz z okazji Świąt Zmartwychwstania Pana –

zatrzymajmy się wspólnie nad słowami JP II z 1997 roku

skierowanymi do młodzieży w Poznaniu:

 

„Nie dajcie się skusić pseudowartościami, półprawdami, urokiem miraży, od których później będziecie się odwracać z rozczarowaniem, poranieni, a może nawet ze złamanym życiem.”


Z poważaniem,
Zdzisław Brewiński
brewa88@wp.pl

---------------------------------------------------------------------

 

->> MISJA STOWARZYSZENIA ZASTĘPCZEGO

RODZICIELSTWA (fragmenty)

 

-  wg dokumentów Zarządu Krajowego <<

 

--------------------------------------------------------------------

 

    Powstałe w 1997 roku Stowarzyszenie Zastępczego Rodzicielstwa jest ogólnopolską organizacją społeczną rodziców zastępczych i adopcyjnych oraz wszystkich tych ludzi dobrej woli, którzy wspierają ich w pomocy dzieciom i młodzieży odrzuconej i osieroconej. W działaniach Stowarzyszenia biorą także udział osoby zajmujące się przeciwdziałaniem opuszczeniu, odrzuceniu i osieroceniu dzieci i młodzieży, oraz organizowaniem systemu wsparcia w kryzysach. Działamy na terenie 7 województw, w których powstały oddziały wojewódzkie. Są to: Dolnośląski, Warmińsko-mazurski (w Elblągu), Łódzki, Śląski, Świętokrzyski, Wielkopolski (obejmujący także województwo lubuskie) i Zachodnio-pomorski.

 

Naszym celem strategicznym jest umożliwienie porzuconym i osierocony dzieciom, umieszczonym w naszych rodzinach, aby w dorosłym życiu były w stanie akceptować siebie, otoczenie i aby mogły utworzyć swoją własną rodzinę. A może to nastąpić poprzez rozwój przyjętego dziecka połączony z rozwojem świadomości, wiedzy i umiejętności opiekuńczych i wychowawczych rodziców i całej rodziny przyjmującej porzucone i osierocone dziecko.

 

Jako członkowie Stowarzyszenia przyjęliśmy zasady zastępczego rodzicielstwa, które sumują wiedzę i doświadczenia wspólnego życia rodzinnego z dziećmi porzuconymi i osieroconymi. Są to propozycje pomocne w kształtowaniu relacji w rodzinie po przyjęciu dziecka. Pomocne także w rozumieniu ich sytuacji życiowej oraz w podejmowaniu opieki i wychowywania.

[...]

    Podejmując odrzucone i osierocone dziecko rodzice zastępczy otwierają siebie i swoją rodzinę na młodego człowieka. Jakże często różni się ono kulturą, zachowaniem, sposobem bycia od pozostałych członków przyjmującej rodziny. Wymaga to tolerancji i szacunku dla jego odmienności z jednej strony, a z drugiej te różnice i uczuciowe zaburzenia z powodu porzucenia przez najbliższych, stanowią obciążenie dla przyjmującej rodziny. Stąd też moralne prawo rodziców do powszechnej, społecznej akceptacji i życzliwości.

 

Dlatego Stowarzyszenie, podejmując ogromny wysiłek wspierania rodziców i opiekunów zastępczych, pragnie współtworzyć ze wszystkimi zainteresowanymi jak najlepsze warunki społeczne, prawne i ekonomiczne do opieki i wychowywania młodych, odtrąconych ludzi pośród rodzin dobrej woli.

 

---------------------------------------------------------------------

 

>> Fundacja Rodzinnej Opieki Zastępczej JA I MÓJ DOM <<

 

Nasza  OFERTA MIESIĄCA:

 

 

 Dzieląc się z bliskimi i przyjaciółmi radością Wielkanocnych Świąt,

 

podziel się również z nimi informacją o naszej Fundacji...

 

zaproś ich na stronę  http://www.ja-i-moj-dom.jasky.pl

 

--------------------------------------------------------------------------------------

 

>>MIŁOŚĆ NIGDY NIE USTAJE... Joanna Oleksiewicz <<

 

 

Nie ustaje miłość - cierpliwa, dobrotliwa, nie unosząca się, nie myśląca nic złego, wszystkiemu wierząca, wszystkiego się spodziewająca i wszystko znosząca.

 

Nie wiedziałam co zobaczę i co przeżyję podczas dwutygodniowych rekolekcji z dziećmi z Domów Dziecka i z rodzin patologicznych. Nie wiedziałam, czego oczekuje ode mnie Ten, który mnie i moich współtowarzyszy posłał w tamten czas do Słupcy, do Sanktuarium św. Krzyża, do miejsca, gdzie od XV wieku wisi słynący cudami Chrystus- zbroczony krwią, Chrystus Ukrzyżowany...

 

A On oczekiwał od nas miłości, takie proste.....

 

Pojechaliśmy w 49 osób, pięćdziesiątą był Jezus i tam stała się dla mnie jasna idea misji Wieczernika. Byliśmy, a raczej stawaliśmy się rodziną, jedną rodziną, o którą tak gorąco woła Jezus. Jego miłość i dar jedności w Duchu świętym w miarę upływu czasu stawał się coraz bardziej widoczny.

 

Wieczernik, miejsce szczególne - to tutaj skryli się uczniowie po ukrzyżowaniu, tu przebywali bezradni, zalęknieni - wypatrując swego Pana, pełni ludzkich uczuć słabości, zwątpienia, nadziei, ze Pan ich nie opuścił. Oczekiwali Pana, który wcześniej ofiarował im tam tajemnicę eucharystii. Odrzuceni przez współczesnych, niezrozumiani przez świat uczniowie. Oczekiwali Pana, bowiem już rozumieli, ze tylko On jest w stanie znieść ich lęki, obawy przed przyszłością, że Tylko On , którego przeczuwali jako stającego się Drogą i światłem - Stanie się.

 

W wieczerniku Jezus przemienia serca, wchodzi Obecnością bynajmniej nie z boku, nie ukradkiem, staje pośrodku i woła: Pokój wam!!! A uczniów ogarnia radość. Ze spotkania.

 

Radość , bowiem pojmują tajemnicę pustego już Krzyża. Największego dowodu szalonej miłości Boga do człowieka. W Wieczerniku następuje spotkanie tych, których świat odrzucił z miłością Boga.

 

Nasz Wieczernik miał w czasie 2 tygodni pokazać dzieciom, ze Bóg je kocha.

 

Ile siły i zaparcia samego siebie wymagało to posłanie, my - wychowawcy czuliśmy się trochę jak owi uczniowie z wieczernika, których Jezus posyła, aby nieść Jego pokój.

 

Jak czuły się dzieci? Czego oczekiwały?

 

Jak wymagający jest Pan, dla swoich uczniów, a jednocześnie jak proste rozwiązanie pokazuje: czułam się obciążona nad miarę, dotychczasowe doświadczenia z pracy z dziećmi były wszakże normalne a i dzieci, z którymi się dotąd spotykałam pochodziły z tzw. normalnych środowisk. Próbowałam dotykać każde, które stawało przy mnie, dotykać ciepłem, jakie w sposób naturalny jest udziałem mnie-matki, mnie-kobiety. Nie starczało ciepła, nie starczało skupienia, nie starczało cierpliwości..... Jak wnieść w serca dzieci niekochanych, nadzieję, ze nie są same, ze ich samotności przygląda się Bóg i wyciąga do nich ręce ojca i matki? Bóg utracony w tych dzieciach, Bóg, utracony w tym sensie, ze ci, którzy powstali z miłości Boga...nie wiedza nic o Nim, o Jego Miłości do swoich dzieci.

 

Mieliśmy 2 tygodnie...

 

Gdy Mojżesz uciekał z Izraelitami z Egiptu stanęli przed morzem i zatrwożyło się serce proroka, bowiem wojska egipskie doganiały uciekinierów. Zwrócił swą twarz ku Temu, który powierzył mu wyjście z Egiptu i usłyszał słowa: " Ty zachowaj pokój, Ja będę walczył"

 

Podczas jednej z mszy św. słyszę słowa Pana i zaczyna się oddawanie Mu mojego serca, moich rąk, aby przeze mnie Bóg wchodził w serca dzieci....

 

Zrozumiałam, że tylko Obecnością Pana we mnie, w nas można podjąć się trudu zwrócenia dzieciom nadziei, miłości i wiary. Dzieci głęboko poranione i odrzucone uciekają przed miłością, nieufnie przyjmują oznaki uczucia, bo wielekroć już zranione, boją się kolejnej rany, kolejnego odepchnięcia.

 

A przecież każdy z nas pragnie miłości, bo ona jest akceptacją osoby ludzkiej, nieważne ile ma lat i co uczynił i czyni w swoim życiu.

 

W środowisku, w którym przebywają, to jest Dom Dziecka, lub własna rodzina, gdzie ojciec i mama pije.......darowanie miłości w sensie akceptacji danej osoby właściwie nie istnieje.

 

11-letni chłopiec przez pierwszy tydzień pobytu na rekolekcjach ...nieustannie opowiada o próbach samobójczych, lub "przygodach" podczas których nadarzała się okazja do utraty życia. Ojciec chłopca przy zetknięciu się z synem powiada:, "a ty co tu jeszcze robisz? Lepiej, żeby cię nie było, lepiej, żebyś wpadł pod samochód, idź i się zabij". Miłość odrzucona, dziecko odrzucone, niechciane - nie chce żyć.

 

Patrzyłam przez pierwsze noce jak zasypiają dzieci. Nie mogłam się dziwić gdy widziałam rozkołysane kruche ciała, których nikt nigdy nie usypiał, nie przytulał.

 

Zdane na samotne zaspokajanie potrzeby obecności kochających rodziców dzieci szybko odkrywają jak mogą same regularnymi, rytmicznymi ruchami głowy, lub całego ciała uspokoić swój głód miłości. Pchały kciuki do ust i poddawane rytmicznym ruchom kołysania zasypiały... Na porządku nocnym były również moczenia, niezależnie od wieku, zależnie od ciężaru doświadczeń...

 

Młodsze dzieci, te śmielsze garnęły się na kolana, ale gdy zauważyły, ze nie starcza miejsca z powodu dużej liczby "potrzebujących" już nie walczyły, odchodziły posłusznie i pokornie na bok. Nie umiały walczyć o kolana, bo z góry były przeświadczone o klęsce, skąd miały tę wiedzę?

 

Jak ciężko było je przekonać o miłości, o akceptacji ich takimi jakimi są. Niektóre brały regularnie leki psychotropowe, to symptom uciekania w Domach Dziecka od ciężaru wychowania, lepiej zagłuszyć wybuchy dziecka i jego niekontrolowane , agresywne zachowania, niż podjąć się trudu zajrzenia w serce , zobaczenia bólu, odepchnięcia, nieakceptacji. Dzieciom, które zbyt szybko, za szybko rezygnowały z miejsca na kolanach, towarzyszyła jeszcze jedna rzecz: mianowicie czyniąc jakieś zło, natychmiast potępiały same siebie i osoby obecne przy nich. Nie oczekiwały zrozumienia, ich rzeczywistość to potępienie, brak wiary w dobro, jakie zamieszkuje w sercach wszystkich. Gniew dzieci, które same siebie odrzucają i potępiają manifestował się w rzucanych na innych i samych siebie przekleństwach. Oraz biciu, samookaleczeniu się, lub innych....

 

 Co ofiarować osobie ludzkiej, która nie wierzy, ze i w niej mieszka dobro? Siać cierpliwie ziarenka wiary , że są wartością , że są dobrem, że są kochane mimo upadków, mimo zła, jakie staje się ich udziałem.

 

Dla wielu Bóg stanowił pojęcie abstrakcyjne. Ale dzieci są bacznymi obserwatorami, jaka radość gdy potrafiły pod koniec rekolekcji same pochylać się nad innymi dziećmi , które niosąc swój krzyż doświadczeń życiowych, często przerastający również nas wychowawców, nie potrafiły ( i sądzę długo nie będą potrafiły) przyjąć wybaczenia. Wybaczenia sobie, swoim rodzicom, czy ludziom, którzy krzywdzili...Pamiętam scenę, gdy jedna z dziewcząt próbuje z miłością objąć swoją koleżankę, którą wcześniej wyzywała i biła, objąć i nauczyć modlitwy do Ojca...

 

Nie wiem, na ile oddaliśmy dzieciom utracone wcześniej przez nie ciepło miłości, a może zabrane im przez tych, którzy sami jej nie doznali. Wiem jedno: że miłość zatrzymywana przy sobie, zaczyna być kradziona Bogu-Dawcy.

 

Szło nie tyle o zauważenie , ze są kochane, co zasianie im wiary, ze same siebie tez mogą i powinny kochać. Nie wiem, czy te 2 tygodnie pozwoliły dzieciom spojrzeć na siebie z perspektywy kochającego Boga Ojca Matki..., ale wierzę, ze udało nam się zapalić maleńki płomyczek miłości, nadziei i wiary, bowiem staraliśmy się stać przy nich czujnością , którą darował nam Ojciec. By one pod koniec rekolekcji zechciały już być jednością z nami i ze sobą.

 

A przecież wszyscy jesteśmy jedną rodziną w Ojcu, którego mamy w niebie.

 

Na koniec pozwolę sobie zacytować Ewangelie:

(Mt 13,47-53)

Jezus powiedział do tłumów:

„Podobne jest królestwo niebieskie do sieci, zarzuconej w morze

i zagarniającej ryby wszelkiego rodzaju. Gdy się napełniła, wyciągnęli

ją na brzeg i usiadłszy, dobre zebrali w naczynia, a złe odrzucili.

Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród

sprawiedliwych i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz

i zgrzytanie zębów"

 

Tak stanie się w czasie przyszłym. Póki co - Odnajdźmy się wspólnie: dobrzy i źli.

 

I pamiętajmy, że zło, które kryje się w sercach maluczkich, często nie stało się z powodu ich wyboru tego zła, a jedynie z danej im rzeczywistości. Nie odrzucajmy tych "złych", bo wtedy sami staniemy się źli...

 

Artykuł udostępniony przez Chrześcijańskie Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom "Misja Nadziei".


----------------------------------------------------------------------------

->>  Cytat Miesiąca <<
----------------------------------------------------------------------------

”Moc nadziei przynosi pełną radość życia” – Jan Paweł II

 

-----------------------------------------------------------------------------------

 

Dziękuję Państwu za uwagę - to wszystko tym razem.
Życzę powodzenia i do zobaczenia wkrótce!

Zdzisław Brewiński
brewa88@wp.pl


** Wszystko to, co zrobimy dla dobra rodziny przyjmującej dziecko, będzie dobrem dla niego samego...**

 

 Fundacja Rodzinnej Opieki Zastępczej JA I MÓJ DOM
042 671 35 76
Odwiedź naszą witrynę http://www.ja-i-moj-dom.jasky.pl

----------------------------------------------------------------------------
->> Jak się zapisać albo wypisać z  listy dystrybucyjnej? <<
----------------------------------------------------------------------------

 - Żeby się zapisać wyślij emaila do brewa88@wp.pl
 - Żeby się wypisać wyślij emaila do brewa88@wp.pl

=================================================

Dodaj komentarz, wszystkich (0):

 

 

Jesteś gościem na naszej stronie, aktualnie gości online 


Pozycjonowanie tej strony zapewnia Top Solutions.


Mapa strony